
Valentina Flowers
ur.23
października 1986r w Londynie
redaktor
naczelna miejscowej gazety „That’s Murine Town”
oprócz
tego dziennikarka, podróżniczka, pisarka
Drobna instrukcja
jak rozpoznać pannę Flowers na mieście? Najczęściej biegnie, na szpilkach, czy
w balerinach leci chodnikiem balansując z kubkami kawy między przechodniami,
którzy z reguły nie śpieszą się aż tak jak ona. Pracuje w miejscowej gazecie
jako naczelna, ale wciąż lubi od czasu do czasu sprawiać pozory pracoholika.
Dlatego sama dostarcza sobie porannej dawki kofeiny, sama biegnie do pracy i
stara się nie spóźniać. Podchodzi do swoich obowiązków bardzo sumiennie. Nigdy
nie ma parasolki, więc gdy pada najczęściej numer porannej gazety traktuje jako
ochronę przed deszczem. Zabawne, biorąc pod uwagę że jeszcze kilkanaście godzin
temu sama zatwierdzała dobór artykułów do dzisiejszego numeru.
Najczęściej ma na
sobie wygodne szpilki, na których radzi sobie dobrze. Jedynie przemierzanie
brazylijskich lasów zmusza ją do zakładania wygodniejszych butów. Raz zdarzyło
jej się założyć baleriny, dlatego że miała akurat uraz kostki. Do pracy ubiera
się elegancko, odpowiednio do swojego stanowiska. Najczęściej zakłada damską
wersje garnituru, ze spódnicą lub spodniami. Zdecydowanie rzadziej nosi
pastelowe sweterki, jeansy i koszulki. Na szczęście to tylko praca. Ponieważ
preferuje zdrowy tryb życia aktywnie spędza każdą wolną chwilę. Codziennie z
samego rana można spotkać ją biegającą w miejscowym parku, albo na
przedmieściach. Z kolei wieczorami trenuje kickboxing, głównie ze względu na
własne samopoczucie. Dzięki ćwiczeniom utrzymuje dbałość o figurę. Jest
szczupła, raczej drobnej postury, nie jest też za wysoka. Jej atutem są chyba
nogi, dość długie często podkreślane wysokimi obcasami, stają się powodem dla
których panowie nie raz nadwyrężają sobie karki na ulicach.
Co lubi? Dobrą książkę, mocną kawę, cienkie papierosy, cieliste szpilki,
zapach szczeniaków, czerwone róże, mocną wódkę, albo słodkie wino, czekoladę
oczywiście. Lubi pisać, opowiadać historię, wpadać w tarapaty, pić w zaciszu
domu do utraty przytomności, długie spacery, wrażliwych mężczyzn, rodzinne domy
z równo skoszoną, zieloną trawą. Także deszcz, ogólnie wodę, czuć zmęczenie.
Czego nie lubi? Kłamstwa i zuchwalstwa, starych podrywaczy,
bezczelności, niewrażliwości, chamstwa. Nie potrafi znieść brudu, niedbałości,
rasizmu i braku tolerancji. Nienawidzi głupich ludzi.
Gdzie można ją znaleźć? W okolicy jej mieszkania, w centrum. Na
spacerach z psem – Muffy’m, na porannym bieganiu, w kawiarni. Możesz się z nią
pobić o taksówkę wcześnie rano, lub złapać gdy przez zmęczenie potknie o
chodnik wieczorem. Na siłowni, na basenie, w redakcji, idącą na trening,
jedzącą samotnie sushi lub czytającą książkę w parku, albo w klubie pijącą
drinka przy barze, na firmowym bankiecie.
OD AUTORKI:
Witam znajome i nieznajome twarze. Tak, to nie jest mój debiut na Murine Town. Karta jest taka ot na szybko i do poprawki, ale raczej chodziło mi o dołączenie z powrotem do nowej odsłony. Nie będę się rozckliwiać, pokazywać wam Val w każdym drobnym szczególe, bo zbyt dokładne i długie notki to nie najlepszy pomysł jak na pierwsze liznięcie postaci. Reszta i tak sama układa się w praniu i z doświadczenia wiem, że wykreowany charakter w wątkach czasem nie trzyma się opisu. Zapewniam, że nie gryziemy i nawet jestem skłonna zacząć kilka wątków, ale nie nadużywajcie mojej dobroci jeśli łaska. Wyznaje zasadę TY rzucasz pomysł, JA zaczynam i odwrotnie. Odpisuje w znanej sobie kolejności i nie siedzę przed komputerem 24 na dobę, nawet jeśli zbliżają się wakacje, w szkole jest luźno itp. No i to by było na tyle jeśli o mnie chodzi.
* Billy Talent - Diamond on a landmine